11/16/2007

Szczęście przychodzi


[fotka mego autorstwa, zrobiona na jednym ze spotkań ze Sylwkiem ;)]

Hmmm... co tam u mnie nowego? To bardzo dobre pytanie :)
Moje życie coraz bardziej nabiera sensu.
Między mną a Sylwkiem układa się coraz lepiej... czuje się jak najszczęśliwszy człowiek na świecie... bo mam jego... a on ma mnie.
Każda chwila, w której tulę się do Niego chcę aby trwała wiecznie.
Już zawsze trzymać go mocno za rękę, czuć jego bicie serca, jego zapach, patrzeć mu w oczy, być blisko... Czuję że Sylwek jest dla mnie kimś na prawdę wyjątkowym, jak nikt inny przedtem.
Nigdy nie zależało mi na drugiej osobie tak jak mi zależy na nim.
Najgorsza jest w tym wszystkim "odległość"...podróż powrotna pociągiem, ten brak jego bliskości... Nienawidzę tego! Nienawidzę tego powrotu do codzienności... później to czekanie i myślenie- byle do weekendu, byle go zobaczę, przytulę się, byle będzie blisko...
Na szczęście mamy telefony, mamy internet... niestety to nie to samo, ale zawsze coś. Zawsze to więcej niż nic...
Wierzę że w przyszłości będzie nam obojgu łatwiej!

11/07/2007

Długi weekend



Postanowiłem coś napisać, gdyż dawno nic tutaj nie pisałem...

Otóż... po dłuuugim weekendzie mam bardzo przyjemne wspomnienia:)...
W piątek i w sobotę widzieliśmy się z Sylwkiem... czuje że po każdym spotkaniu coraz bardziej się do siebie zbliżamy.

W piątek widzieliśmy się krócej, ponieważ widzieliśmy sie z Sylwkiem u mnie w miasteczku i musiał wyjechać prędzej pociągiem, ale i tak twierdzę że było świetnie...
Jak już się ściemniło poszliśmy się przejść przez park, siedzieliśmy na ławce naprzeciwko siebie, patrzeliśmy sobie w oczy i rozmawialiśmy...

W sobotę było jeszcze fajniej, spotkaliśmy się już z rana i cały dzień spędziliśmy razem...
Wieczorkiem poszliśmy się przejść i jak czekaliśmy na przystanku na autobus to przytuliliśmy się... chyba nigdy nie było mi przy nim tak dobrze.... czułem się jakby to był sen ;)...

10/28/2007

Sobotnie wspomnienia...


[fotka z pizzerii + fotka jednego z wielu tego typu obrazków na murach ;)]



Siedzę sobie przed kompem, piję kawe i wspominam moje wczorajsze spotkanie z Sylwkiem.
Mimo że pogoda nie dopisała, bo było pochmurnie, deszczowo to i tak było cudownie:) Cały dzień spacerowaliśmy po parku, rozmawialiśmy, karmiliśmy kaczki ;)
...szkoda że to nie mogło trwać wiecznie :(
...szkoda że musimy mieszkać od siebie tak daleko :(

10/25/2007

Szczerość...


[piosenka, która mnie uwiodła :P... słyszałem ją jak się rano ubierałem do szkoły ;)]

Właśnie jestem po ponad 2-godzinnej telefonicznej rozmowie z Sylwkiem...
Opowiedziałem mu mój sen, w którym mi się śniło że siedzimy razem nad jeziorem, a w pewnym momencie Sylwek mnie chwyta za rękę, tulimy się do siebie i w końcu się całujemy...

Potem rozmowa potoczyła się dalej, Sylwek powiedział że inaczej by było gdybyśmy mieszkali bliżej siebie, ja powiedziałem mu, że myślę o tym wszystkim podobnie, w sensie tym że chciałbym żeby było coś więcej, ale wiem ze odległość to największa przeszkoda :(...
Później przełamałem się i powiedziałem wprost co do niego czuję... bez ogródek i bez ściem... powiedziałem że Piotrek z którym na chama próbowałem stworzyć "coś" więcej był tylko dla tego że chciałem spróbować przelać swe uczucia na niego... on powiedział że wtedy czuł się jakby w pewien sposób mnie tracił i było mu z tym strasznie ciężko...

Ciesze się że mogłem być szczery... ciesze sie że on to tak przyjął i że myślał podobnie... może i dałbym wszystko żeby było coś więcej, ale i tak się cieszę że jest moim przyjacielem...

10/21/2007

Spotkanie



Jak już wspominałem we wcześniejszych postach dzisiaj się widziałem z Sylwkiem.

Było wprost świetnie :)...
Najpierw poszliśmy sobie do centrum handlowego wypić kawkę o poranku :P Ciągle rozmawialiśmy o czymś, śmialiśmy się.... po prostu świetnie się dogadywaliśmy [zresztą jak zawsze] Po kawce pojechaliśmy ruchomymi schodami na dach, żeby popodziwiać, i nawet zrobiliśmy sobie kilka wspólnych fotek :P

Później jak zgłodnieliśmy poszliśmy sobie na pizze. Oczywiście zamówiliśmy sobie jakąś z ostrą papryczka i później było "ostro" :P szczypało strasznie... na szczęście było dużo picia ;)
Po zjedzeniu pizzy, wyśmianiu kelnerki która tak samo śmiała się z nas, wyszliśmy w końcu z lokalu.

Trochę się ściemniło, nie bardzo wiedzieliśmy co jeszcze moglibyśmy zwiedzić w miasteczku :P Po krótkim namyśle postanowiliśmy że pójdziemy jeszcze raz do centrum handlowego, tym razem tylko na dach :)...
Staliśmy sobie tak na dachu i jakoś tak zebrało mi się na wspominanie, jak to przez przypadek się poznaliśmy.
Życiem, jak ktoś to kiedyś pięknie powiedział, rządzi przypadek, i tak właśnie było.... bo gdyby nie głupi przypadek to byśmy teraz sobie słodko nie rozmawiali na dachu i nie patrzylibyśmy w niebo i oświetlone budynki...

Kiedy tak sobie rozmawialiśmy miałem straszną ochotę go przytulić do siebie, ale wiedziałem że byłby to cholerny niewypał... Była już godzina 18:45 a to znaczyło ze trzeba sie powoli zbierać w stronę PKP. Tak też zrobiliśmy.

Po drodze spotkaliśmy kilku ćpunów, było nieciekawie, ale na szczęście wszystko było ok. Później jak przechodziliśmy obok pubu branżowego stał jakiś dziad ze złamanym nosem, zmierzyliśmy go wzrokiem a on do nas: "czego się gapicie pederaści" :/
To co powiedział było dla nas totalnym szokiem ;| jak on w ogóle mógł coś takiego powiedzieć?
Olaliśmy i poszliśmy na PKP.
Kupiłem bilet i poszliśmy do świetlicy zauważyłem ulotkę o jakieś zaginionej dziewczynie, zaczytaliśmy się a to słyszę z zza pleców: "Pierdolone pedały" ;| jakieś 5 pijanych starych dziadów siedziało, jarało i piło....

Było to dla mnie pewnego rodzaju obłęd...bo że tak powiem nie mam do siebie żadnych zastrzeżeń w wyglądzie, ubieram sie normalnie, mam normalny głos, zachowuję się jak normalny nastolatek, a nie jak jakaś ciota... podobnie jest z Sylwkiem.
Miałem się gościowi ochotę rzucić na szyję i ostro mu przy grzmocić żeby zobaczył gdzie pieprz rośnie...ale szanse miałbym marne... poczułem się jakby top wszystko było jakimś zasranym koszmarem.

Pod koniec jeszcze pogadaliśmy na peronie i ciepło się pożegnaliśmy [przez uściśnięcie dłoni-żeby nie było] :P

Głupie wypociny












Głupi wierszyk, który wymyśliłem w wolnym czasie:


chciałbym złapać Twoją dłoń, spojrzeć w oczy Twe
poczuć Twą obecność, mocno przytulić się

chciałbym stąpać obok, przez całe życie iść
to me marzenie, proszę uwierz mi

chciałbym móc Cię kochać, mocniej z każdym dniem
Zasypiać z Tobą, przy Tobie budzić się

chciałbym patrzeć na Twój uśmiech, śmiać sie razem z Tobą
byś był dla mego serca wieczną ozdobą

nie mówię Ci o moich uczuciach bo się boję że Cię stracę
a tego bym sobie na pewno nie wybaczył

10/20/2007

Samotności smak


















Sobota.
Obudziłem się o 11:00... mimo to w ogóle się nie wyspałem. Od razu zadzwoniłem do Sylwka, gdyż miał dzisiaj iść do pracy, a w pracy nie może korzystać z telefonu, więc byśmy nie pogadali.... :/

W ogóle to sobie teraz tak siedzę przed kompem.... zastanawiam się, myślę i jakoś mi smutno :(
Myślę o tym co było by gdybym powiedział Sylwkowi o swoich uczuciach... jestem ciekaw jego reakcji, co by pomyślał, co by powiedział...
Postanowiłem że nie powiem mu o swoich uczuciach, bo nie chce tracić jego przyjaźni...


...tak strasznie mi smutno, chciałbym sie móc do niego przytulić, chociażby jako przyjaciel.
...to wszystko tak strasznie mnie dobija,
nie potrafię sobie z tym poradzić
nie potrafię i nie chcę być sam:(