10/16/2007

Początek


Witam wszystkich na moim blogu...
Nie wiem czemu został on przeze mnie założony.
Może dla tego że chciałem zapisać gdzieś wszystkie swoje myśli, a moze po to żeby czasem móc sie gdzieś wyżalić?

No więc zacznę od przedstawienia swojej osóbki.
Nazywam się (no tak, niech to na razie pozostanie tajemnicą ;])
Jestem 18-sto letnim gejem, którego chyba jedynym i najważniejszym celem w życiu jest bycie szczęśliwym...

A zaczęło się tak...
Z myślą o swojej orientacji jestem pogodzony od stycznia tego roku [07]. A muszę przyznać że nie było mi z tym łatwo, wszyscy pewnie wiedzą jakw dzisiejszych czasach wygląda "tolerancja", szczególnie że moje środowisko bardzo tępiło osoby homo...
Na począku nienawidziłem siebie za to kim jestem... nie potrafiłem zrozumieć czemu akurat tak a nie inaczej... Zaprzeczałem sam siebie, bo z jednej strony byłem z dziewczyną a z drugiej chodziłem na gejowskie czaty, gdyż bardzo mnie to intrygowało...
Jednak szybko się zorientowałem że środowisko geji jest przepełnione seksem i wszelkiego rodzaju erotyką, a ja taki nie byłem jak oni...
Zdrowy rozsądek mówił mi żebym się w to wszystko nie pakował, żebym dał spokój, że jest szansa że moje zainteresowanie facetami minie, że to jest tylko przejściowe... Jednak zrobiłem odwrotnie.
Poszedłem za ciekawością... długo chodziłem i błądziłem na czacie, póki któregoś dnia przez przypadek nie znalazłem pewnego serwisu randkowego dla osób homo...
Założyłem profil i po jakimś czasie napisał do mnie pewien chłopak....
Miał 21 lat i nazywał się Maks, był z miasta obok...
Jakoś tak wyszło że wymieniliśmy się numerami gg i zaczęliśmy rozmawiać...
Poczułem że jest wyjątkową osobą, inną niz reszta. Pisało nam się świetnie, później padło pytanie: "czy mam skypa?" I od tamtej pory zaczęliśmy ze sobą rozmawiać...
Po kilku tygodniach wyszedł z inwencją spotkania... Z jednej strony bardzo mnie to zaskoczyło, a z drugiej wiedziałem ze kiedyś będziemy się musieli spotkać.
Doszło do spotkania... okazało się jednak że nie było aż tak źle jak mi się wydawało... Kiedy już dobiegało do końca spotkania i kiedy mieliśmy się rozstać to on zapytał mnie czy może mnie pocałować... Zaskoczył mnie. Zgodziłem się, było cudownie, całując delikatnie jego usta czułem jakby spełniło się największe marzenie mojego życia...

Pierwszy raz w życiu zaczęło mi na kimś tak bardzo zależeć.
Kolejne spotkania były jeszcze bardziej cudowniejsze... po którymś spotkaniu stwierdziliśmy że jesteśmy parą i chcemy być ze sobą. Czyłem sie na prawdę wyjątkowo...

Mijał pierwszy miesiąc, drugi i trzeci... był wtedy dzień rocznicy trzeciego miesiąca kiedy to pierwszy raz sie spotkaliśmy...
Wstałem rano zjadłem śniadanie, wszedłem na kompa i patrze ze dostałem wiadomość na gg od nieznaomego... pisał że Maks mnie zdradza i że on niby jest jego facetem i niby nie mnie pierwszego okłamywał.
Ze łzami w oczach zadzwoniłem do Maksa, odebrał i powiedział ze to jego były i żebym go nie słuchał bo on specjalnie chce nas skłócić... Uspokoiłem się poszedłem do kompa, nieznajomy pisał dalej... że jestem naiwny, że Maks mnie oszukiwał od samego początku...
kolejny raz zadzwoniłem do Maksa, nie odbierał, rozłączył mnie, zadzwoniłem z zastrzeżonego, odebrał.
Powiedział że to wszystko prawda, że mnie oszukiwał i że nie chce mnie juz więcej widzieć. Poczułem się jakby ktoś wyrwał mi całe serce, jakby odebrano mi jakąś część mnie samego...
Od razu zabrałem się do mojej przyjaciółki, która wiedziała o mojej orientacji. Powiedziałem jej o wszystkim, nie oszczędzałem łez...
poczułem sie jak zwykła szmata, którą wykorzystano.
Nie mogłem uwierzyć że on mógł mi to zrobić... Później dowiedziałem się od Maksa na gg że nic dla niego nie znaczyłem, że byłem jedynie nic nie wartym "doświadczeniem"...
Było mi bardzo ciężko przez bardzo długi czas.
Pozbierałem się jedynie dzięki moim przyjaciołom, którzy mnie wspierali w tym najgorszym momencie mojego życia...


Chyba na tym skończę pierwszego posta...

3 komentarze:

uzależniony od kofeiny pisze...

hej dzięki za odwiedziny na moim blogu :)
co to treści pierwszej notki to wiesz niestety takie jest to środowisko... wiem to z własnego doświadczenia ;/
po prostu jest ciężko poznać kogoś normalnego...
3maj się ciepło
PS dodałem Twojego bloga do ulubionych :)

Anonimowy pisze...

hmmm -- mocny ten pierwszy wpis --- nieco za bardzo prawdziwy --- pisac nie przestawaj --- warto --- dla samego siebie.,.,

homikus pisze...

Ech, czemu zawsze na początku jest z nami podobnie?
Powodzenia, głowa do góry i carpe diem! Życie może być piękne!